Freelancer czyli kto?
Freelancer śpi do południa, udaje, że pracuje i takie tam…
Kiedyś, za mojego starego życia na etacie, myślałam, że freelancer to przeważnie pisarz, grafik czy fotograf, który sobie dorabia do życia w taki sposób, że czasami łapie zlecenia.
Nie ma stabilności finansowej a życie zawodowe toczy się od projektu do projektu.
Poniekąd to prawda, ale perspektywa zmieniła mi się wraz z zagłębieniem się w temat.
I tak zgadza się, jako freelancer żyje od projektu do projektu, ale mam te projekty ściśle zaplanowane. Wymaga to ode mnie nie lada organizacji, szacowania czasu, koordynowania kilku projektów naraz (w zależności od wielkości projektu mam jednocześnie dwóch lub trzech Klientów, ale zdarzały się sytuacje, że był jeden bardzo wymagający, gdzie nie mogłam już nic innego wcisnąć), ale to jedyna słuszna forma współpracy dla mnie.
Nie nadaje się na etat. Kropka.
Jako osoba na freelansie nie śpię do 12, nie jestem na wiecznych wakacjach i nie gotuję obiadów w czasie pracy 🙂
Dostaję wynagrodzenie za ściśle określoną pracę, prowadzę warsztaty, konsultacje, jestem od pamiętania o fakturach, o opłatach, jestem od negocjacji, od oferty, od pozyskania klientów, jestem od SM, od tworzenia treści, od tworzenia materiałów.
Ja projektuje czas i zadania, jakie mam do wykonania i ja pilnuję się tak, żeby współpraca była płynna a wynagrodzenie, które otrzymuję wystarczało poza życiem prywatnym, na ZUS-y, podatki, zobowiązania firmowe, współpracę z prawniczką, z asystentką oraz z innymi ekspertami, bez których nie byłabym w stanie prowadzić swojej JDG.
Pracuję swoim tempem, skupiam się na priorytetach, działam wielozadaniowe.
Czy jest to lenistwo? Zdecydowanie nie!
Natomiast to, co mnie bardzo pcha do tej formy życia zawodowego to moje wewnętrzne potrzeby, które dopiero niedawno udało mi się odkryć.
W biurze się nie sprawdzam, nie jestem efektywna, dojazdy do pracy mnie męczą, wolę swoją przestrzeń w domu, którą sobie skrupulatnie zaplanowałam, lubię pracować przy muzyce, ale nie mogę nosić słuchawek-co mnie też dyskwalifikuje z życia biurowego, do tego bardzo łatwo przejmuje złą energię od ludzi-więc jak tylko mam w biurze jakiegoś malkontenta-ta energia niestety na mnie mocno wpływa.
Czy jestem złym pracownikiem, bo mam swoje wymagania i doskonale wiem jakie środowisko jest dla mnie dobre? Nie sądzę!
Zawsze robię wszystko z niesamowitym zaangażowaniem, a elastyczność w pracy na freelansie daje mi bardzo duże możliwości do rozwoju poza ekranem swojego komputera.
Czy jest to proste? Absolutnie nie!
Ale!
Jak zrobiłam sobie rachunek zysków i strat, wiem, że ja nie chce i nie potrafię pracować na etacie, wolę kreować sobie każdy projekt z jeszcze większym nakładem pracy niż wymaga tego ode mnie mój zakres obowiązków na standardowym etacie, ale dzięki temu, sama wiem, kiedy co mam zrobić, kiedy chcę wyjechać na urlop albo, że np. w okolicach świąt nie mam aż takiego zaangażowania w pracę, bo święta spędzam na drugim końcu Polski więc potrzebuję na to troszkę więcej czasu niż skrócony dzień pracy w wigilię! Jadę na urlop, wtedy kiedy chcę, a nie wtedy kiedy jest „czas urlopowy w firmie” i co najważniejsze-mam dużo do powiedzenia w przypadku negocjacji nowego kontraktu z Klientów i dzięki temu, że występuję jako „biznes to biznes”, mogę uwzględniać jasno moje potrzeby w komfortowej współpracy, a nie tylko godzić się na to, co pracodawca wpisze mi do umowy.
Dla mnie osobiście jest jeszcze jedna niesamowita zaleta pracy na freelansie-gdy jest pogoda, ja z niej korzystam a nie patrzę przez okno klimatyzowanego biura na pięknie toczące się życie na zewnątrz siedząc przy smutnym biurku 🙂
O wiele lepiej pracuje z samego rana, potem robię sobie przerwę w pracy na własne przyjemności (w zależności od tego, gdzie jesteśmy, i jakie możliwości mamy w zasięgu ręki), wracam do zajęć wieczorem, kiedy jestem mocno rozpędzona, a życie dało mi niesamowicie dużo energii podczas kilku godzin słońca, z którego efektywnie skorzystałam.
Praca na freelansie daje mi niesamowicie dużo możliwości na spędzanie czasu tak jak lubię najbardziej.
Pracuję, żeby żyć, a nie żyję po to, aby pracować.
I freelance daje mi te możliwości.
Życie nie kończy się na etacie…. Pamiętaj o tym:)

